Curly travels,  Sailing,  The Virgin Islands

Work while traveling – yacht charters in the VI

More and more people think or dream about life of ‘modern nomad’. About packing all their life in one bag and being able to work while drinking a cocktail out of coconut shell, somewhere in the paradise. When I left for the Virgin Islands in January 2018, many people asked me ‘but, how?’ (about ‘how’ you will read in the article: How I ended up in the Virgin Islands). A little bit later, during my 7 months in the Caribbean, I was more often asked ‘but what are you doing there?’. After I got back, people threw comment ‘oh, you are ALWAYS on vacation’. Well, not really.

Below I will describe with details what working on the charter yachts is about and answer the most common questions related to the topic. My experience is related only to work in the American and British Virgin Islands, so be aware that the situation might vary in other places.

 

  1. Co to są łódki czarterowe i jak działa ten biznes? 

Łódki, jachty, katamarany, łajby. Jak kto woli. Łódki czarterowe, czyli takie, które można wynająć na określony czas, z załogą lub bez. W przypadku rynku polskiego, zazwyczaj zarządzane są one przez firmy organizujące wyjazdy na rejsy czarterowe (tzw. armator), np. do Chorwacji, Grecji czy na Karaiby. Firma taka zatrudnia wtedy sternika (do pracy konieczny jest odpowiedni papier i oczywiście umiejętności), zbiera chętną na wyjazd ekipę i kasę. W przypadku rejsów organizowanych przez polskich armatorów, załoga jest zazwyczaj jednoosobowa i jest nią sternik (skipper) odpowiedzialny za jacht i turystów (tak, jeśli jeździsz na zorganizowane rejsy, jesteś turystą, przynajmniej według organizatora :))

Na Karaibach wygląda to trochę inaczej. Załoga pracuje dla tzw. managment company (z ang., dosłownie: firmy zarządzającej), które w swojej flocie mają łódki należące do prywatnych właścicieli lub dla ogromnych firm działających prawie na całym świecie, takich jak np. Moorings. Rejsy sprzedawane są przez brokerów, a goście je wykupujący o firmie, która zarządza łódką zazwyczaj nawet nie wiedzą. Na Karaibach bardzo popularne są rejsy w stylu all inclusive – turyści wykupują rejs z pełną załogą, czyli z Kapitanem (skipperem) oraz Pierwszym Oficerem/Kucharzem (first mate/chef). Nie muszą się o nic martwić, załoga wszystko dla nich ogarnia. Oczywiście, istnieją także rejsy tzw. Capitan only (tylko skipper), natomiast dużo gorzej się sprzedają, przynajmniej na Karaibach.

2. Na czym dokładnie polega praca i czy potrzebne jest doświadczenie albo papiery? 

Tak i nie. Ja nigdy wcześniej nie pracowałam na jachcie czarterowym, ale miałam duże doświadczenie w turystyce – w pracy pilota i organizacji wyjazdów. Jako tzw. First Mate/ Chef (polski tłumaczenie tego zwrotu – Pierwszy Oficer – brzmi zbyt poważnie i zupełnie nie oddaje charakteru pracy) byłam odpowiedzialna za pomoc Kapitanowi w obsłudze jachtu. Czyli tak, należy wiedzieć jak złapać mooring (i co to jest mooring), jak zrzucić kotwicę, jak postawić żagle i jak zbuchtować linę. Wszystkiego nauczyłam się wcześniej, żeglując przez kilka miesięcy po Oceanie Indyjskim. Nie miałam żadnego formalnego przygotowania ani papieru, za to jakieś 4000 mil morskich na koncie. Do pracy na Wyspach Dziewiczych (a w zasadzie w teorii na całym świecie) wymagany jest jednak certyfikat STCW (ang. International Convention on Standards of Training, Certification and Watchkeeping for Seafarers). W St. Thomas kurs STCW organizowany jest dwa razy w sezonie, trwa 5 dni, kosztuje 1500 USD. Kurs jest przystosowany do potrzeb osób pracujących na wielkich statkach i nijak się ma do potrzeb załogi łódek czarterowych. Ale w przypadku kontroli Straży Przybrzeżnej (Coast Guard) brak tego papieru może być bardzo kosztowny. Wiem, że w Polsce takie kursy również są prowadzone, m.in. w CSM w Gdyni, i powinny być respektowane na całym świecie.

Mapa Wysp Dziewiczych.
Mapa Wysp Dziewiczych. Prezent dla gości.

Dodatkowo, w przypadku rejsów all inclusive (ang. full charter), gotuje się dla gości 5 posiłków dziennie. Więc trzeba to potrafić i trzeba pokazać, że się potrafi – inaczej bardzo ciężko dostać taką pracę. Ja w miesiąc nauczyłam się przygotowywać potrawy gourmet (przynajmniej w opinii typowego Amerykanina, Francuzów na łódce nie było), mimo że wcześniej moje umiejętności były przeciętne. Potrafię zrobić 7 śniadań, 7 lunchów i 7 kolacji i potrafię zrobić je bardzo dobrze. Nie czyni mnie to szefem kuchni, ale do pracy na łódce czarterowej wystarczy. I nigdy, naprawdę nigdy, nikt nie narzekał na jedzenie 🙂

Trzeba też pamiętać, że jest to praca z ludźmi – z obcymi, którzy przyjeżdżają na wakacje, chcą spędzić wspaniale czas i dzielą z tobą małą powierzchnię łódki. A ta jest przecież przez cały sezon twoim domem. Jesteś wtedy gospodarzem, który 3 razy dziennie wydaje imprezę na cześć swoich gości i przez tydzień nie ma tu miejsca na zmęczenie, narzekanie czy gorszy dzień. Czartery to praca w turystyce, którą się albo kocha albo nienawidzi.

Charter yacht dinner
Let’s get this party started!
charter dinner
Kolacja podczas charteru

3. Co z wizą? 

Jako, że Amerykańskie Wyspy Dziewicze należą uwaga, uwaga… do Ameryki!, a konkretnie są terytorium zależnym Stanów Zjednoczonych, aby wjechać na ich teren konieczna jest wiza. Nie wolno pracować w USA na wizie biznesowo/turystycznej (B1/B2). No więc jak to możliwe, że spędziłam na Wyspach, pracując legalnie, 7 miesięcy? Pracowałam na łódce pod banderą Brytyjskich Wysp Dziewiczych, a na Wyspy Amerykańskich przebywałam na wizie B1 – wjeżdżając po to, aby “odwieźć” gości i odebrać nowych. Za każdym razem oficer wbija w paszport kolejną pieczątkę przedłużającą możliwość pobytu w USA o 6 miesięcy. Przed wyjazdem gdziekolwiek należy jednak sprawdzić aktualne przepisy!

4. Ile się zarabia na jachatach czarterowych? 

Średnia stawka na łódkach czarterowych na Wyspach Dziewiczych to około 250 USD dla kapitana i 100 – 150 USD dla first mate (za dzień czarteru) – zależy to oczywiście od wielkości jachtu, doświadczenia, terminu itd. (np. w Święta Bożego Narodzenia czy Sylwestra można zarobić nawet dwa razy więcej). Do tego, ogromnym plusem pracy w usługach dla Amerykańskiego turysty jest kultura napiwków – standardem jest 15-20% wartości usługi. Koszt czarteru all inclusive waha się za tydzień – w zależności od jachtu – od 10 000 do 30 000 USD i od tego goście zostawiają odpowiedni napiwek. Mieszka się na jachcie, więc praktycznie nie ma żadnych kosztów utrzymania. Nie jest źle 🙂

5. Jak szukać takiej pracy? 

Początkującym polecam szukać pracy u dużych armatorów, tj. wcześniej wspomniana firma Moorings. Zazwyczaj poszukiwany jest team – Kapitan + First Mate (dzieli się wtedy kajutę, dlatego większość załogi na czarterach to pary), można jednak znaleźć pracę samemu. Wtedy łatwiej też szukać pracy na Megajachtach, gdzie załoga składa się z kilkunastu osób. Można w ten sposób załapać się na rejsy po całym świecie.

***

Pracując na jachcie czarterowym jest się zależnym od ilości zarezerwowanych czarterów. Gdy wyrobi się opinie, można pracować praktycznie non stop, wtedy się dużo zarobi, ale niewiele zobaczy. Nasz sezon był relatywnie spokojny, dlatego w tzw. międzyczasie mieliśmy okazję popływać trochę po karaibskiej okolicy.

BVI trekking
Trekking po Wyspie. Zbieram owoce kaktusa na kolację.

Praca w podróży staje się stylem życia i wymaga minimalistycznego podejścia. Wyjeżdża się dosłownie z jedną walizką (lub workiem żeglarskim) i pakuje do niej najpotrzebniejsze rzeczy – często dużo więcej, niż rzeczywiście się potrzebuje. Dlatego, chociaż jej perspektywa wydaje się często kusząca, rzeczywistość jest często mniej romantyczna niż wyobrażenia. Ale – moim zdaniem – warto!

error

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *